Fanfiction

One-shots

Serie własne

Upokorzenie cz.2

Bez większych wstępów, kolejna część trochę okrutnego fanfika. Zapraszam i standardowo proszę o komentarze z wszelkimi uwagami.


Pierwszym, co poczuł po przebudzeniu, był ból. Tępy i silny, rozciągający się od pleców aż do ud, kumulujący w lędźwiach i przyprawiający o zawroty głowy. Kuroko powoli otworzył spuchnięte od płaczu oczy i pobieżnie rozejrzał po pomieszczeniu, do którego nie pamiętał jak trafił. Za oknem, obok którego leżał, księżyc pozwalał ciemnym chmurom zakrywać swoją tarczę, budząc tym samym wędrujące po pokoju cienie. Chłopak chciał wstać, jednak gdy tylko podniósł się z łóżka ból eksplodował w jego ciele, a on sam bezwiednie zaczął osuwać się na ziemię. Jednak, ku ogromnemu zdziwieniu, jego twarz nie spotkała się z zimnym drewnem. Czyjeś silne ramiona mocno chwyciły go w pasie i delikatnie podtrzymując, pomogły mu wrócić do łóżka. Czując na sobie uścisk, Tetsuya automatycznie próbował się wyrwać. Pamiętał dłonie Akashiego na sobie. Ból, jaki mu sprawiły. Wspomnienia zalały jego myśli,a ciało mechanicznie zaczęło się bronić. Kuroko wierzgnął niespokojnie, a gdy uścisk nie ustąpił, niewiele myśląc chciał kopnąć przeciwnika.  Jednak ból w podbrzuszu skutecznie mu to uniemożliwił,a on sam skulił się pod jego wpływem. Mimo walki wewnętrznej, z jego błękitnych oczu zaczęły spadać ciężkie krople. Uścisk nie ustał. Ktoś wciąż go trzymał, nie pozwalając się ruszyć. Czyjaś ciepła dłoń pogładziła go po głowie. Tetsu, przezwyciężając ogarniający go wstyd, spojrzał w górę.
- Kagami-kun...
Taiga spojrzał na niego i bez słowa przytulił go mocno. Jego dotyk różnił się od dotyku Akashiego. Nie był władczy i nachalny. Nie krzywdził go. I nie zamierzał. Więc Kuroko mu uległ, wsuwając głowę pod jego brodę i wkręcając swoje dłonie w materiał jego koszulki. Zadrżał delikatnie i nie próbując się hamować, zaczął szlochać w tors Taigi, zostawiając na ubraniu chłopaka mokre plamy. Kagami, wcześniej powodowany impulsem, nagle nie wiedział, jak ma się zachować. Wściekłość i smutek wypełniały go, z każdą chwilą rosnąć w siłę. Jednak teraz, gdy łzy Tetsuyi parzyły mu skórę, czuł przede wszystkim żal. I bezradność, z którą nie umiał walczyć. Jedyne, co mógł zrobić to mocniej chwycić chłopaka i delikatnie pogładzić go po głowie. Bał się, że Kuroko źle odbierze jego dotyk, ale tak się nie stało. Niebieskowłosy jedynie mocniej przyległ do Taigi i nie przestając płakać,wyjąkał:
-Przepraszam, że brudzę ci koszulę, Kagami-kun.
-Co ?! – Taiga zabrał dłoń z włosów chłopaka i chwycił jego podbródek, zmuszając ich spojrzenia do skrzyżowania się. I już wiedział, że to najboleśniejszy obrazek, jak przyszło mu kiedykolwiek widzieć. Błękitne oczy Kuroko, zwykle pogodne i spokojne, tym razem wypełniała pustka. Ból. Wstyd. Te oczy zdawały się już nie należeć do Tetsuyi, jakiego znał.
- Kuroko-kun, nigdy więcej mnie za coś takiego nie przepraszaj, jasne ? – gdy ciałem chłopaka wstrząsnęły kolejne dreszcze, już delikatniej dodał:
-Cicho już, cicho.
Kagami sięgnął do stojącego obok stolika i wziął z niego dwie małe, białe tabletki. Dojrzał przy tym pytające spojrzenie Tetsu.
- Weź je, przeciwbólowe. Zalecenia  Midorimy. Koleś ewidentnie się na tym zna.
Kuroko bez słowa połknął tabletki. Jednak sekundę później z przerażeniem spojrzał na Taigę.
- Przeciwbólowe i nasenne, prawda ?
- Nie tym razem. Znaczy ja uważałem to za dobre wyjście, ale Midorima stwierdził, że jesteś zbyt wątły jak na tak dużą ilość nasennych w tak krótkim czasie.
Niebieskowłosy powoli odsunął się od trzymającego go chłopaka i delikatnie opadł plecami na łóżko. Po chwili przekręcił się na bok, nieudolnie maskując grymas bólu wykrzywiający jego twarz. Kagami bezwiednie spojrzał na ciało leżącego teraz do niego plecami chłopaka i dotrzegł czerwone plamy na jego jasnych spodniach, biegnące od kolan w górę. Cienkie, ciemne paski, gdzie krew wsiąkła w materiał. Automaczynie zacisnął pięści, wbijając paznokcie w skórę.
Zapłacisz za to, Akashi.
- Pomożesz mi dojść do łazienki, Kagami-kun ?
Czerwonowłosy drgął, gdy cichy szept naruszył panującą w pokoju ciszę. Najdelikatniej, jak mógł, wsunął ręce pod ciało Kuroko i bez większego wysiłku podniósł go z posłania.
- Dojść do łazienki, a nie mnie zanieść.
- Odpuść sobie, Kuroko-kun.
Taiga ignorując dalszy sprzeciw Tetuyi  spokojnym krokiem ruszył w stronę drzwi. Gdy wyszli z ciemnego pokoju do jasno oświetlonego korytarza, Kagami zrobił kilka kroków po czym rozejrzał się zdezorientowany. Zatrzymał się na kilka sekund, po czym wreszcie podszedł do schodów i krzyknął:
- Murasakibara, gdzie ty masz łazienkę ?!
Zza zakrętu w dole schodów wyłoniła się ogromna postać, która znudzonym wzrokiem zmierzyła stojące na górze postacie.
- Drugie drzwi w lewo – Atsushi machnął niedbale ręką, wskazując im na migi kierunek, a Kuroko nie uszedł uwadze fakt, że dłoń chłopaka była zabandażowana. Kagami skinął głową i odniósł trzymanego chłopaka pod wskazane miejsce. Gdy niebieskowłosy zniknął za drzwiami, Tagia szybko zbiegł po schodach i wszedł do salonu, gdzie reszta pokolenia cudów wciąż siedziała tak, jak ich zostawił, gdy poszedł do Kuroko. Jednak tym razem wszystkie poduszki obok Kise były ewidentnie zmaltretowane, a obok dziury, którą zrobił Murasakibara pojawiła się kolejna. Obandażowana dłoń fioletowowłosego wskazywała, że to on był jej autorem. Midorima spojrzał na wchodzącego chłopaka, z wprawą zwijając trzymany w dłoniach bandaż i rzucił Aomine znaczące spojrzenie. Daiki jednak nie zareagował, kompletnie ignorując wszystko i wszytkich.  Dopiero, gdy w głowę uderzył go zwijany przez Shintaro bandaż, obudził się z dziwnego letargu i dostrzegając rosłą postać w drzwiach, odezwał się tym samym głosem, od którego wszyscy kilka godzin wcześniej dostawali ciarek.
-Kagami-kun, zdecydowaliśmy.
Taiga uniósł pytająco brwi, dając tym samym znak do kontynuowania. Siedzący do tej pory Kise wstał i zbliżył się do Aomine, tak samo jak stojący dalej Midorima i Murasakibara. W oczach wszyskich dominowała nieugięta pewność siebie. Cokolwiek zaplanowani,Kagami bardzo chciał być tego częścią.
- Akashi zapłaci. I to wysoką cenę.
Kagami bezwiednie uniósł kąciki ust w grymasie przypominającym uśmiech.
- Wystarczająco wysoką ?

Ciemne spojrzenie Aomine dało mu wystarczającą odpowiedź.

2 komentarze:

  1. Kyaaaaa! ^^ piękne. Kagami taki opiekuńczy. Ja pragnę więcej hihi ^^ ale Erwin x Levi teraz tez wazne... ;-; ty masz problem co pisać, ja mam problem co chce czytać. Po prostu cudownie.
    I Akashi ma zapłacić najgorszą karę jaka może tylko istnieć i mam nadzieje, że tego dopilnujesz.
    Mam tylko jedną uwagę. Kuroko mówił do Kagmiego: Kagami-kun... i tu jest racja, jednak Kagami nie używał żadnych końcówek, czyli mówił po prostu Kuroko ^^ taki malutki szczególik.
    Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę znaleźć słów, którymi mogę to opisać. Po prostu fenomenalne. Jednocześnie smutne i słodkie... I weź się tu człowieku nie popłacz ;_; Kocham to! Z jednej strony płaczę, a z drugiej mimowolnie się uśmiecham... Aww, Kagami jest taki opiekuńczy :3 Mam nadzieję, że Akashi skończy marnie. Z niecierpliwością czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń