Uwielbiam obserwować, jak śpi. Zarówno gdy jest skulony na
kanapie i gdy jego głowa spoczywa na mojej piersi. Teraz leży z kolanami
podciągniętymi niemalże pod brodę, w kontraście z rozmiarami kanapy jest taki
mały i kruchy. Nie ma na sobie koszulki, a ja widzę jego kręgosłup i otaczające
go mięśnie. Jest rozluźniony, w tym momencie nie musi niczym się martwić.
Widzę, jak jego klatka piersiowa delikatnie wznosi się i opada. Spokojnie.
Rytmicznie. Podchodzę bliżej, cicho niczym duch, nie chcąć go budzić i niszczyć
tego tak pięknego widoku. Patrzę na niego z góry, bojąc się wziąć głębszy
oddech. Jego powieki są delikatnie zaciśnięte, otoczone przez długie, czarne
rzęsy. Grzywka opada mu na czoło, pojedyńcze hebanowe kosmyki poruszają się pod
wpływem jego oddechu. Ma lekko rozchylone usta. Teraz, gdy nie są one
wykrzywione przez zniesmaczony grymas wyglądają jeszcze bardziej kusząco. Widzę,
jak blade palce kurczowo zaciskają się na materiale koca, którym był okryty, a
który teraz jedynie strzępkiem spoczywa na jego nogach. Chwytam jego końce i
najdelikatniej jak umiem podciągam miękki materiał, okrywając go całego, aż pod
brodę. Porusza się niespokojnie, jednak nie otwiera oczu. Mimowolnie się
uśmiecham, patrząc jak zaczyna się wiercić, bardziej zakopując się w
okrywającej go narzucie. Teraz przypomina mi małe dziecko. Bezbronne i ufne,
które jedynie czeka, by się nim zająć. Pewnie gdyby to usłyszał, dostałbym w
pysk za samo porównanie. Upewniając się, że wciąż śpi pochylam się i delikatnie
całuje go w czoło. Chcę się wyprostować, ale nagle silna dłoń chwyta mnie za
włosy i przyciąga bliżej, chwytając moje wargi swoimi. Nie jest to zaborczy
pocałunek, ale pozostawia niedosyt. Wplatam moje palce w jego i zmuszam go do
puszczenia moich włosów. Widzę, jak kobaltowe oczy, wciąż nieco zaspane,
patrzą na mnie pytająco. Bez słowa
zdejmuję buty i kładę się obok niego, mimo iż kanapa wyraźnie daje do
zrozumienia, że nie jest z tego zadowolona. Wciąż milcząc przyciągam go do
siebie, nie rejstrując protestu. Czuję, jak zimne dłonie wsuwają się pod moją
koszulę, obejmując mnie delikatnie. Jak czarne włosy łaskoczą mnie, gdy powoli
kładzie głowę na mojej piersi. Nawet jego nogi obejmują moje, przyciągając mnie
bliżej. Obejmuję go mocno, delektując się aksamitną skórą przelewającą się pod
moimi palcami. Wolną dłonią chwytam jego podbródek i unoszę, zmuszając go tym
samym, by na mnie spojrzał. Całuję go delikatnie,czując , jak topnieje pod
wpływem dotyku moich ust. Z jego własnych ucieka ciche westchnienie, na które
mimowolnie się uśmiecham . Patrzy na mnie podejrzliwie, jednak nie przerywa
pocałunku. Trwamy tak dłuższą chwilę, aż wreszcie pozwalam mu odsunąć się i
ponownie opaść na mój tors. Po kilku minutach czuję, jak jego ciało całkiem się
rozluźnia, a oddech uspokaja. Klatka piersiowa ponownie unosi się rytmicznie.
Levi zasnął. Nie umiem oderwać od niego wzroku. Kocham patrzeć jak śpi. Choć
oboje wiemy,że nigdy tego nie przyznam.
Jak napisałaś, że one-shot to pomyślałam że jak na ciebie to i tak będzie to dość długie. Naprawdę mnie zaskoczyłaś, że takie krótkie.
OdpowiedzUsuńAle bardzo mi się podobało. Ja osobiście kocham pisać takie rzeczy. Móżna przy tym wyładować emocje ^^ . Przykro mi hejtów nie będzie :3
Cudowne <3 < rozpływa się >
OdpowiedzUsuń