Fanfiction

One-shots

Serie własne

Upokorzenie cz.4

Bez długich wstępów - zapraszam do czytania :D ( i komentowania oczywiście )
Pierwsze promienie słońca leniwie wpadały przez ogromne okno, rzucając złotą poświatę na łóżko i wystającą spod kołdry burzę niebieskich włosów, która poruszyła się niespokojnie. Chłopak otworzył leniwie oczy, nie do końca będąc pewnien, gdzie właściwie się znajduje ani jak tutaj trafił. Ignorując słońce rażące go w oczy rozejrzał się po pomieszczeniu. Znał je. Z pewnością już kiedyś tutaj był. Nagle dostrzegł czerwoną czuprynę, której właściciel najwyraźniej zasnął na ziemi, jedynie opierając głowę na łóżku. Kuroko chciał go obudzić, jednak zorientował się, że jego dłoń coś blokuje. W jego palce wplecione były inne. Ciepłe, duże palce Kagamiego. Wtedy sobie przypomniał. Przypomniał sobie wszystko, od zimnej płyty boiska do opadającego na kafelki ręcznika. Poruszył się niespokojnie, z ulgą rejstrując, że po uporczywym bólu pozostało jedynie słabe pulsowanie. Mimowolnie westchnął, nieświadomie budząc Taigę. Kagami przetarł oczy wolną ręką i spojrzał na Tetsu, który wciąż niczym zastygły w kamieniu wpatrywał się w ich złączone dłonie. Chłopak podążył wzrokiem na niebieskim spojrzeniem leżącego kolegi i zauważyszy to , co on, poczuł jak jego twarz przybiera kolor jego włosów. Jednak żaden z nich nie cofnął swojej dłoni. Kagami zacisnął mocniej palce i spojrzał w niebieskie oczy Kuroko. Wciąż widniał w nich ból, jednak inny niż ten, który widział w nocy. Tamten ogarniał Tetuyię, paraliżował go. Z tym, który był teraz, można było walczyć.
Masz na tyle siły, Kuroko ?
Taiga przyglądał mu się jeszcze przez chwilę, po czym wstał, rozłączając ich dłonie.
- Ja, ekhm... Zrobię jakieś śniadanie. Daj znać jakbyś czegoś potrzebował.
Czerwonowłosy szybkim krokiem udał się w strone drzwi, czując niebieskookie spojrzenie na karku. Gdy zamierzał przekroczyć próg, doszedł go cichy szept.
- Kagami-kun, mógłbyś pożyczyć mi jakieś ubrania?
Chłopak odwrócił się do Tetsu, który mocno przyciskał do siebie gruby materiał kołdry. Lekki rumieniec pojawił się na jego policzkach, a oczy wyrażały jawne zawstydzenie. Dopiero teraz Taiga uświadomił sobie, że chłopka jest zupełnie nagi. Unikając wzroku Kuroko szybko podszedł do szafy i zaczął energicznie przerzucać w niej swoje ubrania, szukając czegoś, co na niebieskowłosym nie będzie przypomniało wielkiego worka. Jednak nie znalazł nic takiego, jego wyborem padł t-shirt z logo szkoły i jego stare letnie spodnie, do których dołaczył pasek. Kuroko podziękował mu skinieniem głowy, a Taiga w ekspresowym tempie opuścił swoją sypialnię.
Po kilkunastu minutach w całym mieszkaniu rozszedł się smakowity zapach smażonych jajek i boczku. Kagami postanowił nie eksperymentować w kuchni, zauważywszy dziwne drżenie swoich dłoni. Teraz, gdy w okolicy nie było Kuroko mógł spokojnie pomyśleć. A im dłużej myślał, tym gorzej się czuł. Złość powróciła do niego ze zdwojoną siłą. Ale wraz z nią przyszło coś jeszcze. Coś o wiele gorszego, z czym mimo starań nie umiał sobie poradzić. Bezsilność. Nie mógł nic. Nie umiał zaoferować Kuroko pocieszenia, bo wiedział, że wszystkie jego słowa nic nie znaczą.
- Kagami-kun, jajka się przypalają – Tetsu zgodnie ze swoim zwyczajem zmaterializował się znikąd, pojawiając się tuż obok Taigi i niemalże przyprawiając go o zawał serca. Czerwonowłosy odskoczył w bok, lądując na ziemi i trącając łokciem opakowanie z jajkami. Z ponurą rezygnacją patrzył, jak dwie sztuki wypadają z tekturowego pudełka i nieuchronnie zbliżają się do podłogi. Jednak nie usłyszał charakterystycznego chrzęstu łamanych skorupek ani nie zobaczył mokrej plamy, powoli tworzącej się na jasnych kafelkach. Zamiast tego przed jego oczami był jedynie błękit. Duże, niebieskie oczy Kuroko zmaterializowały się tuż przed jego twarzą. Chłopak stał w idealnym wykroku, jego dłonie w ostatniej chwili pochwyciły spadające jajka. Kagami nie mógł się ruszyć, twarze jego i Tetsuyi niemalże się stykały. Oddech niebieskowłosego uderzał w policzki Kagamiego, które ponownie przybrały kolor krwistoczerwony. Kuroko również zastygł w niewygodnej pozycji, mimo iż po chwili jego nogi zaczęły drżeć z wysiłku.
- Dlaczego się rumienisz, Kagami-kun ?
- Dlaczego się nie podniesiesz, Kuroko ?
Tetsu bez słowa wyprostował się i odłożył jajka na swoje miejsce. Chciał odejść od blatu kuchennego, jednak silne ręce Taigi zatrzymały go, zmuszając by się odwrócił i spojrzał na wyższego chłopaka. Kagami wciąż lekko się czerwienił, jednak w jego oczach błyszczała dziwna determinacja. Przyciągnął Kuroko do siebie, chwycił palcami jego podbródek, uniósł i... rozmyślił się. W jego karminowych tęczówkach zalśnił smutek, gdy szybko, jakby buntując się przeciw samemu sobie, wypuścił z rąk twarz Tetsu i odwrócił swoją głowę. Chciał odepchnąć mniejszego chłopaka, jednak ten chwycił się mocno jego koszulki, przywierając do niego i wwiercając się w niego wzrokiem, aż ten na niego nie spojrzał.
- Dlaczego?
- To nie jest dobry czas, Kuroko. Dla ciebie, dla mnie, dla wszystkich. Nie chce cię skrzywdzić, a proszenie cię teraz o coś więcej byłoby okrutne.
Niebieskowłosy przyglądał się jak usta Kagamiego zaciskają się w wąską linię, jak wielka dłoń przeczesuje czerwone włosy, jak chłopak z całych sił pragnie ukryć swoje zażenowanie, że dał się ponieść. Kuroko wziął głęboki oddech i nim zdążył pomyśleć, wyszeptał:
- Więc bądź okrutny.
Taiga spojrzał zdziwony na Tetsuyię, który przywarł do niego jeszcze mocniej, wkręcając dłonie w materiał koszulki i opierając głowę o jego tors. Przez chwilę myślał, że ta bliskość mu wystarczy, jednak przeliczył się. Ponownie ujął twarz Kuroko i pochylając się, złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Nie chciał niczego więcej. A Tetsu o tym wiedział. Ufał Taidze. Ufał mu bardziej niż komukolwiek, zwłaszcza teraz. Kagami przerwał pocałunek i bez słowa mocno objął chłopaka w talii. Wcześniej się wahał, jednak teraz miał pewność. Cokolwiek Aomine zaplanował, jest warte jego fatygi. Kuroko jest tego wart. A ten mały, czerwonowłosy szczur zapłaci im za wszystko.
- Kagami-kun, dlaczego zaciskasz pięści ? – Taiga spojrzał zdziwiony w dół, na jak zwykle spokojną i neutralną twarz Kuroko. Jego dłonie rzeczywiście automatycznie zaciskały się w pięści za każdym razem gdy przed oczyma stawał mu obraz Seijuro. Tetsuya bezbłędnie odczytał myśli przyjaciela i przyglądnął mu się z powagą.
- Nie daj mu się sprowokować. Obiecaj mi, że nie zrobisz nic głupiego,Kagami-kun.
Gdy Taiga nie odpowiedział, niebieskowłosy wyswobodził jedną rękę i położył dłoń na policzku chłopaka, wciąż nie przerywając kontaktu wzrokowego.
-Obiecaj.
-Obiecuje.

1 komentarz:

  1. Ta końcówka!! ;-; kurde.... cudowne...
    Nie mogę tego opisać. Czytałam to 3 razy! Chce więcej!
    Piękne...

    OdpowiedzUsuń