Policzki Momoi przybrały kolor jej włosów, gdy zdyszana
wpadła do salonu Aomine. Natychmiast poczuła na sobie kilka par różnokolorowych
oczu, gdy rozrzuceni po pomieszczeniu chłopcy skupili na niej całą swą uwagę.
Dziewczyna gestem nakazała im ciszę i dość wymownie zapięła dwa górne guziczki
od swojej koszuli, po czym sięgnęła do torby. Bez słowa wyjęła z niej kilka
płytek CD i podała je siedzącemu najbliżej Midorimie.
- To wszystkie nagrania z zeszłego tygodnia. Jakoś nikt
nie pamięta jaki to był dzień...
Momoi pociągnęła nosem i skuliła się na jedynym wolnym
fotelu. Aomine podszedł do niej cicho i pogładził ją po głowie. Chciałby
chociaż jej oszczędzić bólu oglądania tego, co sam widział na własne oczy.
Jednak dziewczyna uparła się, że chce im pomóc, nieważne jak bardzo będzie to
dla niej ciężkie.
- Midorima, odpalaj.
Ekran laptopa zamigotał przeciągle, po czym wyświetlił się
na nim widok miejskiego boiska do koszykówki. Boisko rankiem,wieczorem. Puste i
z migającym w ciągu dnia postaciami. I wreszcie boisko nocą, z blado-żółtym
światłem oświetlających je lamp. Na monitorze pojawili się oni. Aomine
dostrzegł niebieską czuprynę Kuroko i złote włosy Kise, nieudolnie wciśnięte
pod czapkę. Potem zjawił się Akashi. I wtedy wszyscy odwrócili wzrok, dziękując
w duchu, że monitoring nie ma fukcji audio. Po dłuższej chwili Midorima
podniósł swoje zielone spojrzenie na nagranie, by dostrzec jedynie zwiniętego
Tetsu i powoli podnoszącego się Kagamiego. Wyjął płytkę z laptopa i z
namaszczeniem schował do opakowania.
- Mamy go.
Akashi Sejiuro
wydziedziczony !
Taiga prychnął wzgardliwie i wyłączył telewizor. Kise
uświadomił go kiedyś, że Akashi należy do jednego z bardziej szanowanych rodów
w Japonii, jednak nigdy nie przypuszczał że wywołają z Aomine taką aferę. Nie
żeby było mu przykro. Był dumny. To Midorima przekazał mu plan Daikiego. Plan
tak genialny w swej prostocie, że Kagami zaczynał wątpić czy znany wszystkim
wielbiciel pornosów jest jego autorem. Jednak
po namyśle czerwonowłosy stwierdził, że nie ma to już żadnego znaczenia. Akashi
zniknął z ich życia. Mimo iż wiadomości nie podawały szczegółów, Midorimie
udało się ustalić, że ojcieć oddał go władzom i psychologom. Kagami pamiętał
twarz Kuroko, gdy ten dowiedział się o wszystkim. Spokój, jaki na niej
zapanował. Przez chwilę nawet Taidze zdawało się, że w błękitnym spojrzeniu
chłopaka zatliła się iskra radości. Mała i niepewna, ale najważniejsze, że
była. Chłopak uśmiechnął się na to wspomnienie i spokojnym krokiem wmaszerował
do swojej sypialni, by sekundę później stanąć jak wryty. Kuroko podniósł na
niego wzrok znad pośpiesznie spakowanej torby i zarzuciwszy ją na ramię, chciał
jak najszybciej opuścić pokój.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie do cholery się wybierasz ?
- Już po wszystkim, Kagami-kun. Mogę wracać do domu, nie
będę ci już zawracał głowy. Dziękuje za wszystko.
Niebieskowłosy spuścił wzrok i bez dalszych wyjasnień
minął zszokowanego Taigę. Szybko dotarł do drzwi i wyciągnął dłoń w stronę
klamki, gdy nagle silna ręka objęła go za szyję. Kagami oparł czoło o głowę
Tetsu,a wolną ręką zablokował klamkę od drzwi.
- Nie idź..
Kuroko wyczuł drżenie głosu Taigi, jego gorący oddech
łaskotał go w kark. Odczekał chwilę, aż wyższy chłopak poluzuje uścisk i powoli
odwrócił się w jego stronę. Kagami górował nad nim, jego głowa opierała się teraz
o czoło Tetsuyi. Czerwone włosy splatały się z niebieskimi.
- Kagami-kun, mówiłem że już po wszystkim. Nie potrzebuję
już twojej opieki. Ani litości. A teraz proszę, puść...
Kuroko nie zdążył dokończyć zdania. Kagami gwałtownie
odsunął go od siebie, przygwożdżając do drzwi i powodując ciche syknięcie bólu.
- Czy mógłbyś łaskawie przestać? Kiedy do twojego małego
móżdżku dotrze, że się nad tobą nie lituje?! Napradę uważasz, że martwiłem się
o ciebie i chciałem mieć cię blisko tylko z poczucia obowiązku ? Bo jeżeli tak,
to jesteś idiotą. I to samolubnym. Ale jeżeli teraz wyjdziesz to ja dalej będę
się o ciebie troszczył. Nawet wtedy, gdy
nie będziesz tego chciał. I nie pozwolę żeby ktoś znowu cię skrzywdził. Choćbyś
miał mnie za to znienawidzić Tetsuyia.
Kagami westchnął ciężko i puścił zszokowanego chłopaka.
-Nie będę już próbował cie zatrzymać.
Kuroko odważył się wreszcie podnieść głowę i spojrzeć w
oczy Taidze. Widział łzy powoli gromadzące się w kącikach czerwonych oczu. I
nagle chciał wiedzieć. Musiał wiedzieć. Choć jedno pytanie mogło wszystko
zniszczyć. Tak jakby sam nie miał zamiaru zniszczyć tego wychodząc.
- Dlaczego ?
- Bo cie kocham, idioto.
Torba cicho zsunęła się z ramienia i z cichym pacnięciem
uderzyła o podłogę. Tetsu zbliżył się do Kagamiego i delikatnie otarł łzy
cieknące po jego policzkach. Czerwonowłosy zadrżał pod wpływem dotyku, jednak
nie próbował się odsunąć. Jego dłonie same znalazły twarz Tetsuyi i delikatnie
przyciągnęły go do siebie, by po chwili pocałować go czule w czoło.
- Kagami-kun..
- Hm ?
- Myślisz, że po tym wszystkim nie będzie już żadnych
dramatów ?
- O ile torba na ziemi oznacza, że zostajesz, to limit
został wyczerpany.
Kuroko wtulił się w tors Taigi, zamykając oczy. Koniec
końców, tak naprawdę nigdy nie chciał wychodzić.
Ja! Ja chce więcej *-* to było coś cudownego, naprawdę!
OdpowiedzUsuńAomine okazał się być nawet mądrym. ^^ oklaski dla niego. Dobrze, że Akashi dostał za swoje.
A nasz kochany Kuroko dzięki tej jakże złej sytuacji zyskał coś naprawdę cennego ^^.
Moje szczęście po przeczytaniu tego nie ma granic. Napisz coś jeszcze z KnB! Błagam!