Fanfiction

One-shots

Serie własne

Upokorzenie cz.6 - END

No, wreszcie koniec :) Mam nadzieję, że większej dramy w tym nie ujęłam. Jeśli ktoś chciałby, żebym napisała coś więcej z KnB to śmiało może wyrazić to w komentarzach :)




Policzki Momoi przybrały kolor jej włosów, gdy zdyszana wpadła do salonu Aomine. Natychmiast poczuła na sobie kilka par różnokolorowych oczu, gdy rozrzuceni po pomieszczeniu chłopcy skupili na niej całą swą uwagę. Dziewczyna gestem nakazała im ciszę i dość wymownie zapięła dwa górne guziczki od swojej koszuli, po czym sięgnęła do torby. Bez słowa wyjęła z niej kilka płytek CD i podała je siedzącemu najbliżej Midorimie.
- To wszystkie nagrania z zeszłego tygodnia. Jakoś nikt nie pamięta jaki to był dzień...
Momoi pociągnęła nosem i skuliła się na jedynym wolnym fotelu. Aomine podszedł do niej cicho i pogładził ją po głowie. Chciałby chociaż jej oszczędzić bólu oglądania tego, co sam widział na własne oczy. Jednak dziewczyna uparła się, że chce im pomóc, nieważne jak bardzo będzie to dla niej ciężkie.
- Midorima, odpalaj.
Ekran laptopa zamigotał przeciągle, po czym wyświetlił się na nim widok miejskiego boiska do koszykówki. Boisko rankiem,wieczorem. Puste i z migającym w ciągu dnia postaciami. I wreszcie boisko nocą, z blado-żółtym światłem oświetlających je lamp. Na monitorze pojawili się oni. Aomine dostrzegł niebieską czuprynę Kuroko i złote włosy Kise, nieudolnie wciśnięte pod czapkę. Potem zjawił się Akashi. I wtedy wszyscy odwrócili wzrok, dziękując w duchu, że monitoring nie ma fukcji audio. Po dłuższej chwili Midorima podniósł swoje zielone spojrzenie na nagranie, by dostrzec jedynie zwiniętego Tetsu i powoli podnoszącego się Kagamiego. Wyjął płytkę z laptopa i z namaszczeniem schował do opakowania.
- Mamy go.


 W wiadomościach dudniło. Nieważne ile razy Kagami zmieniał kanał, wszędzie panoszyły się te same nagłówki.
Akashi Sejiuro wydziedziczony !
Taiga prychnął wzgardliwie i wyłączył telewizor. Kise uświadomił go kiedyś, że Akashi należy do jednego z bardziej szanowanych rodów w Japonii, jednak nigdy nie przypuszczał że wywołają z Aomine taką aferę. Nie żeby było mu przykro. Był dumny. To Midorima przekazał mu plan Daikiego. Plan tak genialny w swej prostocie, że Kagami zaczynał wątpić czy znany wszystkim wielbiciel pornosów jest jego autorem.  Jednak po namyśle czerwonowłosy stwierdził, że nie ma to już żadnego znaczenia. Akashi zniknął z ich życia. Mimo iż wiadomości nie podawały szczegółów, Midorimie udało się ustalić, że ojcieć oddał go władzom i psychologom. Kagami pamiętał twarz Kuroko, gdy ten dowiedział się o wszystkim. Spokój, jaki na niej zapanował. Przez chwilę nawet Taidze zdawało się, że w błękitnym spojrzeniu chłopaka zatliła się iskra radości. Mała i niepewna, ale najważniejsze, że była. Chłopak uśmiechnął się na to wspomnienie i spokojnym krokiem wmaszerował do swojej sypialni, by sekundę później stanąć jak wryty. Kuroko podniósł na niego wzrok znad pośpiesznie spakowanej torby i zarzuciwszy ją na ramię, chciał jak najszybciej opuścić pokój.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie do cholery się wybierasz ?
- Już po wszystkim, Kagami-kun. Mogę wracać do domu, nie będę ci już zawracał głowy. Dziękuje za wszystko.
Niebieskowłosy spuścił wzrok i bez dalszych wyjasnień minął zszokowanego Taigę. Szybko dotarł do drzwi i wyciągnął dłoń w stronę klamki, gdy nagle silna ręka objęła go za szyję. Kagami oparł czoło o głowę Tetsu,a wolną ręką zablokował klamkę od drzwi.
- Nie idź..
Kuroko wyczuł drżenie głosu Taigi, jego gorący oddech łaskotał go w kark. Odczekał chwilę, aż wyższy chłopak poluzuje uścisk i powoli odwrócił się w jego stronę. Kagami górował nad nim, jego głowa opierała się teraz o czoło Tetsuyi. Czerwone włosy splatały się z niebieskimi.
- Kagami-kun, mówiłem że już po wszystkim. Nie potrzebuję już twojej opieki. Ani litości. A teraz proszę, puść...
Kuroko nie zdążył dokończyć zdania. Kagami gwałtownie odsunął go od siebie, przygwożdżając do drzwi i powodując ciche syknięcie bólu.
- Czy mógłbyś łaskawie przestać? Kiedy do twojego małego móżdżku dotrze, że się nad tobą nie lituje?! Napradę uważasz, że martwiłem się o ciebie i chciałem mieć cię blisko tylko z poczucia obowiązku ? Bo jeżeli tak, to jesteś idiotą. I to samolubnym. Ale jeżeli teraz wyjdziesz to ja dalej będę się o ciebie troszczył.  Nawet wtedy, gdy nie będziesz tego chciał. I nie pozwolę żeby ktoś znowu cię skrzywdził. Choćbyś miał mnie za to znienawidzić Tetsuyia.
Kagami westchnął ciężko i puścił zszokowanego chłopaka.
-Nie będę już próbował cie zatrzymać.
Kuroko odważył się wreszcie podnieść głowę i spojrzeć w oczy Taidze. Widział łzy powoli gromadzące się w kącikach czerwonych oczu. I nagle chciał wiedzieć. Musiał wiedzieć. Choć jedno pytanie mogło wszystko zniszczyć. Tak jakby sam nie miał zamiaru zniszczyć tego wychodząc.
- Dlaczego ?
- Bo cie kocham, idioto.
Torba cicho zsunęła się z ramienia i z cichym pacnięciem uderzyła o podłogę. Tetsu zbliżył się do Kagamiego i delikatnie otarł łzy cieknące po jego policzkach. Czerwonowłosy zadrżał pod wpływem dotyku, jednak nie próbował się odsunąć. Jego dłonie same znalazły twarz Tetsuyi i delikatnie przyciągnęły go do siebie, by po chwili pocałować go czule w czoło.
- Kagami-kun..
- Hm ?
- Myślisz, że po tym wszystkim nie będzie już żadnych dramatów ?
- O ile torba na ziemi oznacza, że zostajesz, to limit został wyczerpany.

Kuroko wtulił się w tors Taigi, zamykając oczy. Koniec końców, tak naprawdę nigdy nie chciał wychodzić.

1 komentarz:

  1. Ja! Ja chce więcej *-* to było coś cudownego, naprawdę!
    Aomine okazał się być nawet mądrym. ^^ oklaski dla niego. Dobrze, że Akashi dostał za swoje.
    A nasz kochany Kuroko dzięki tej jakże złej sytuacji zyskał coś naprawdę cennego ^^.
    Moje szczęście po przeczytaniu tego nie ma granic. Napisz coś jeszcze z KnB! Błagam!

    OdpowiedzUsuń