Fanfiction

One-shots

Serie własne

Upokorzenie cz.1

Nowa miniseria. Trochę okrutna, ale miałam wyjątkową ochotę ją napisać :D


 Było zimno. Ciemne chmury złowieszczo wędrowały bo wieczornym niebie,a silny wiatr smagał po twarzy niczym krzyształki lodu.  Liście zaszeleściły pod jego wpływem, a lekko zardzewiałe kosze skrzypiały na boisku, na które przyszli. Szóstka nastolatków kuliła się w słabym świetle ulicznej latarni. Najwyższy z nich, o dłuższych, fioletowych włosach, nie przerywając monotonicznego chrupania czpisów spojrzał na resztę z góry i zaczął narzekać.
- I po co Akashi nas tutaj ściągnął ? Zimno mi. – słysząc to, jeden z jego kolegów przeczesał zabandażowaną dłonią swoje zielone włosy i westchnął z irytacją:
- Murasakibara, nie ględź. Kto jak kto, ale Akashi nie chciałby się spotkać bez powodu.
Atsushi nie odpowiedział, na powrót skupiając całą swoją uwagę na zjadanych czipsach. Reszta grupy przyglądała mu się beznamiętnie. Nagle powietrze przeszył zimny i wyrachowany głos.
- Wiedziałem , że się spóźnicie.
Chłopcy natychmiast odwrócili głowy w stronę samotnej postaci, która znikąd pojawiła się na środku boiska. Mimo chłodu kurtka chłopaka była rozpięta, a rękawy podwinięte. Jego różowe włosy tańczyły na zimnym wietrze, jednak twarz pozostawała bez wyrazu.
- Dlaczego nas tutaj wezwałeś, Akashi ? – najniższy z grupy powoli podszedł bliżej różowowłosego i przyglądał mu się badawczo.
- Uznałem, że sytuacja jest odpowiednia oraz wymaga stanowczych kroków. Widzisz Tetsu, musisz zrozumieć bardzo ważną rzecz. Co do reszty, to są tutaj jedynie jako publika – Akashi pstryknął palcami i nagle z cienia wyszło kilkanaście rosłych postaci. Bez ostrzeżenia podbiegli do zaskoczonej grupki i powalili ich na ziemię. Mimo zaskoczenia, nie obyło się bez walki. Kagami Taiga, który miał okazję brać udział w kilku walkach ulicznych, natychmiast przeturlał się z przeciwnikiem i uwalniając jedną rękę, próbował uderzyć go w szczękę. Chybił jednak, a w następnej sekundzie poczuł tępy ból w skroni. Ciemna sylwetka przemknęła nad nim i powaliła go na ziemię, przygniatając plecy kolanem i wykręcając jego nadgarski, czemu towarzyszyło pełne bólu syknięcie. Taiga rozejrzał się półprzytomnie po reszcie kolegów, również bestialsko przygniatanych do lodowatej płyty boiska. Okulary Midorimy były rozbite i przesunięte pod dziwnym kątem, jednak sam chłopak wydawał się nienaruszony. Nie licząc oczu,w których kryła się zimna furia. Kise Ryota krwawił z wargi i rzęził ciężko, trzymający go chłopak przyciskał go zdecydowanie zbyt mocno, uniemożliwiając blondynowi na zaczerpnięcie głębszego oddechu. Murasakibara był trzymany przez trzech osiłków, jego prawe oko zaczynało powoli puchnąć. Jednak najgorzej prezentował się Aomine. Blokowały go aż dwie osoby, jego rozwalone łuki brwione obficie krwawiły, a palce prawej ręki były wyraźne wybite. Również z nosa Daikiego ciekła krew, powoli spływając po jego wargach i brodzie. Czerwonowłosy przypomniał sobie o Kuroko, jednak nie było go wśród leżących. Stał tam gdzie wcześniej, z ręką Akashiego na swojej krtani. Jego niebieskie oczy były szeroko otwarte, dłonie kurczowo zaciśnięte na przedramieniu trzymającego go chłopaka. Pierwszy do głosu doszedł Aomine.
- Akashi, ty gnido! Puszczaj go natychmiast !
Seijuro jedynie obdarzył wrzeszczącego chłopaka pogardliwym spojrzeniem i ponownie przeniósł całą swoją uwagę na trzymanego niebieskowłosego. Kuroko próbował wyrwać się z uścisku, jednak porównianie siły jego i Akashiego mogło być jedynie kiepskim żartem. W odpowiedzi na swoje marne próby otrzymał jedynie krzywy uśmiech i spojrzenie lodowatych, gadzich oczu.
- Nigdy nie umiałeś dobrze ocenić sytuacji, Tetsu. Ale nie po cię tutaj chciałem. W twoim rozumowaniu dostrzegłem wyjątkową lukę, która nie zapełniona prawidłowo może stać się bardzo problematyczna. Upokorzyłeś mnie, Tetsu. Myśląc, że możesz pokonać Rakuzan. Że możesz pokonać mnie, osobę, która odkryła twój talent – Akashi bez ostrzeżenia puścił chłopaka, by ułamek sekundy później z całej siły uderzyć go w brzuch. Kuroko mimowolnie się skulił, jednak dłoń Seijuro chwyciła go brutalnie za włosy i podciągneła do góry. Tetsuya mimowolnie krzyknął z bólu.
- Słabość to jedno, ją można wybaczyć. Ale pycha, Tetsu, nie będzie przeze mnie tolerowana.  A jako, że uważam prawo oko za oko za słuszne, mam zamiar odpłacić ci dokładnie tym samym.
Kuroko poczuł gorący oddech Akashiego na swoim policzku,gdy chłopak szarpnął nim w swoją stronę. Oczy różowowłosego wciąż były puste, jednak jego głos przyprawiał o ciarki. Powoli przysunął się do ucha chłopaka i wyszeptał:
-Upokorzę cię.
Niższy z chłopców mimowolnie spojrzał w stronę powalonych kolegów. Kagami wciąż próbował się opierać, podobnie jak Aomine i Midorima, jednak Mura i Kise wyraźnie nie mieli już siły. Trzymający ich oprawcy zdawali się ani trochę nie słabnąć, a na każdą próbę wyrwania się z ich żelaznego uścisku reagowali kopniakiem lub siarczystym policzkiem. Teraz również Midorima miał przecięty łuk brwiowy,a Atsushi zdawał się kompletnie nie rejstrować sytuacji, jaka go otaczała. Już na pierwszy rzut oka było widać, że fioletowowłosemu sprzedano o kilka uderzeń za dużo. Kuroko ponownie przeniósł swoje niebieskie spojrzenie na Akashiego, który widząc gwałtownie pchnął go w dół, zmuszając by ten uderzył o ziemię. Wciąż trzymał go za włosy, szarpiąc nieustannie i powodując niekontrolowane syknięcia. Nagle uścisk zelżał i Tetsuya opadł całym ciężarem na boisko. Chwilę później poczuł tępy ból, gdy Akashi kopnął go w brzuch, zmuszając do przetoczenia się na plecy.  Noga Seijuro przygniotła go do ziemi, praktycznie uniemożliwiając mu oddychanie. Z nieskrywanym przerażeniem błękitnooki  spojrzał na trzymającego go chłopaka przez ramię.
- Akashi, przestań...
- Nawet nie zacząłem, Tetsuya.
Różowowłosy przywarł do Tetsu i chwytając jedną z jego rąk, wykręcił ją brutalnie na jego plecach. Wolną dłoń wsunął pod biodra Kuroko, podciągając je do góry i zmuszając chłopaka na oparciu się na kolanach. Widząc to Kagami poczuł zimny pot na plecach. Czy on zamierza...
- Nie waż się go tknąć,ty skurwysynie ! – Taiga poczuł mocne kopnięcie w krocze,a przed jego oczy wystąpiły mroczki. Jak przez mgłę obserwował akcje Akashiego, który powoli zaczął zsuwać z Kuroko spodnie. Tetsu wierzgnął w panice,jednak uścik byłego kapitana wcale nie zelżał. Następnym, co poczuł, był pulsujący ból w podbrzuszu. Z błękitnych oczu zaczęły kapać łzy, gdy Akashi zaczął brutalnie poruszać biodrami. Kuroko nawet nie zauważył, że zaczął krzyczeć. Przerażenie i bezbrzeżny ból mieszały się w jego oczach, gdy przez wciąż płynące łzy obserwował martwe oczy Akashiego. Jak przez mgłę słyszał wściekłe krzyki powalonych przyjaciół, jednak nie umiał rozróżnić słów. Poczuł, jak po jego udzie spływa gorąca stróżka krwi. Tak bardzi chciał odpłynąć, zemdleć. Jednak ból wciąż palił żywym ogniem, a umysł za nic nie chciał się wyłączyć. Nagle Akashi pchnął mocniej, przywierając całym ciałego do ciała Kuroko i niwelując tym samym próbę wyrwania się z uścisku. Niesbieskowłosy poczuł, jak gorący płyn rozlewa się w jego wnętrzu i pozwolił szlochowi wyrwać się ze swojego zdartego już od krzyku gardła. Seijuro wyszedł z niego i odwracając beznamiętnie wzrok, zapiął spodnie i spokojnie odszedł z boiska. Gdy znikał za zakrętęm, pstryknął palcami. Każdy z przytrzymywanych chłopaków otrzymał po silnym policzku, po czym napastnicy puścili ich i zniknęli w otaczającym ich mroku. Pierwszy zerwał się Kagami z zamiarem podbiegnięcia do Kuroko, jednak gdy tylko odzyskał pełną ostrość widzenia, zamarł w pół kroku. Tetsuya wciąż kulił się na ziemi, kolana podciągnął pod brodę, jednak spodnie wciąż miał zsunięte. Blade dłonie kurczowo zaciskał na rękawach swojej kurtki, spod przymkniętych powiek nieprzerwanie ciekły łzy. Kątem oka Taiga widział strużkę krwi sączącą się po udach niebieskowłosego, zmieszaną z białym płynem. Czerwonowłosy poczuł na swoim ramieniu ciężką dłoń i odwrócił się w stronę jej właściciela. Aomine stał tuż obok, krew powoli zasychała na jego skroniach i policzkach. W oczach czaiła się żywa furia. Kagami spojrzał pytająco na resztę. Na lekko spuchniętych policzkach Kise widać było morke bruzdy, a Shintaro kurczowo zaciskał pięści. W oczach wszystkich dominowała wściekłość i bezmierne zaskoczenie. Taiga dostrzegł, że brakuje Murasakibary. Rozejrzał się za nim bezwiednie i zobaczył go tuż przy ciele Kuroko. Atsushi zdjął swoją kurtkę i okrył nią drżącego chłopaka, po czym bez zastanowienia wziął go na ręce i szybkim krokiem wrócił do reszty. Tetsu nie miał siły się opierać, wtulił głowę w tors Mury i szczelnie zamknął oczu. Reszta spojrzała na nich pytająco.
- Mieszkam najbliżej – oznajmił spokojnie olbrzym i bez dalszych wyjaśnień ruszył jedną ze ścieżek, które okalały boisko. Kagami rzucił reszcie otrzeźwiające spojrzenie i podążył za fioletowowłosym.  Po kilku minutach wszyscy siedzieli  w małym salonie, z wyjątkiem Kuroko i Midorimy. Gdy tylko przyszli Murasakibara położył Tetsuye do swojego łóżka, a Shintaro po chwili przyszedł do nich z kilkoma pigułkami.
- Weź je. Przeciwbólowe...
Kuroko delikatnie skinął głową i posłusznie połknął pigułki. Chciał podziękować, jednak nagle powieki zaczęły mu dziwnie ciążyć, a ciało ogarnęło przyjemne ciepło. Zanim zdąrzył się zorientować, zasnął. Midorima siedział przy nim kilka minut, po czym upewniwszy się, że chłopak mocno śpi cicho wyszedł z pokoju i dołączył do reszty. Wszyscy siedzieli w pełnym napięcia milczeniu. Kise bezwiednie atakował poduszki na kanapie,Aomine patrzył w sufit a Kagami spuścił zrezygnowany głowę. Nagle Murasakibara wstał i bez ostrzeżenia uderzył pięścią w ścianę, zostawiając w niej widoczną dziurę.
- Co się właśnie stało ? – jego głos zadrżał lekko, nie wiadomo czy z emocji czy z bólu po uderzeniu. Aomine podniósł się z kanapy. Wziął głęboki oddech. Spojrzał na wszystkich oczami pełnymi furii. Jednak jego głos był spokojny. Zimny. I przerażający.

- Akashi zgwałcił Kuroko.

4 komentarze:

  1. ;-; Czytałam z otwartą buzią, dosłownie.
    Nie wiem czemu to opowiadanie tak bardzo mnie wciągnęło. Jestem wstrząśnięta, a muszę się ogarnąć bo naukę mam.
    Cieszę się, że piszesz Kuroko no Basket, jednak przerażenie mnie ogarnia przez ten fanfic.
    Jak mogłaś zrobić coś takiego Kuroko? I biedny Kagami. Płaczę.
    Czekam na więcej... jednak kilka uwag. Jeśli chodzi o włosy Akashiego, to one są czerwone. Tak, wiem że w anime są różowe xD też na początku myślałam że takie są, ale naprawdę ma czerwone.
    Następnie. Wydaje mi się, że Akashi do Kuroko mówi bardziej Tetsuya niż Tetsu (Aomine go tak nazywa i Momoi jak dobrze pamiętam).
    W ogóle jak zobaczyłam, że napisałaś coś z KnB to tak się podekscytowałam, że niechcący 10 zakładek włączyłam. Będzie kontynuacja tego?
    I takie pytanko. Mogłabyś napisać Kagakuro? Oczywiście jeśli nie lubisz tego paringu, nie zmuszaj się. Tak pytam z ciekawości, bo mam niedosyt tej parki.
    Czekam na kolejne opowiadanie... czy to będzie z SnK, czy KnB, a może Death Note...
    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję kontunuację, ale nie wiem jak szybko to nastąpi ( nauki tak dużo, więc wena szaleje) :) Co do Kagakuro, to paring ten uwielbiam więc bardzo możliwe, że coś z nim się pojawi :D

      Usuń
    2. A może do tego opowiadania wciśniesz Kagakuro? xD Sorka. Naprawdę mam niedosyt. Przeczytałam z tą parką wszystkie opowiadania, po polsku jak i po angielsku ;-; Nie mam co czytać.
      :3 Nie mogę się już doczekać.

      Usuń
  2. Słucham mega sad piosenki i to czytam... efekt? Płacz na całą Polskę. Ide czytać dalej :D

    OdpowiedzUsuń